sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 5.

Do pokoju przedostały się promienie słoneczne brutalnie mnie budząc. Nie dość, że w nocy się nie wyspałam prze tą burzę to teraz szybko się obudziłam, bo zapomniałam zasłonić rolety. Przeciągnęłam się, a z moich ust wydobyło się mruknięcie. Nie tylko przez niewyspanie, czułam się źle psychicznie przez zdarzenie, które miało miejsce zaledwie kilka godzin temu. Wstałam z łózka i podeszłam do szafki wziąć jakieś ubrana, które chłopak mi wczoraj zostawił. Niestety były tu jedynie same różowe, czarne i czerwone miniówki, strasznie krótkie spódniczki, które ledwo zasłaniały tyłek i bluzki przypominające gorsety lub z strasznie wielkim dekoldem. Westchnęłam i zaczęłam szperać jeszcze bardziej aż w ostateczności znalazłam zwiewną białą sukienkę. Góra sukienki to była koronka, a dół był prosty i sięgał za kolano. Sukienka przepasana była skórzanym białym paskiem z złotym zapięciem.
- Idealna. - pomyślałam i się uśmiechnęłam. Naprawdę jest bardzo śliczna i jako jedyna pasuje do mojego charakteru. Nie czułabym się komfortowa z pupą i cyckami na wierzchu. Skrzywiłam się gdy przed oczami ukazał mi się ten widok. Pokiwałam szybko głową i wparowałam do łazienki. Weszłam pod prysznic i odkręciłam kurek. Na moje rozgrzane ciało spadły zimne krople wody. Pisnęłam cicho i jak najszybciej się odsunęłam. Kiedy ustawiłam odpowiedni strumień wody zaczęłam myć głowę. Umyta wyszłam spod prysznica i zaczęłam dokładnie suszyć swoje ciało. Postanowiłam zostawić lekko wilgotne włosy ponieważ chłopak nie dał mi żadnej suszarki. Gotowa wyszłam z łazienki i skierowałam się do wyjścia z pokoju. Jak najdelikatniej nacisnęłam klamkę, niestety gdy je otwierałam zaskrzypiały. Z ulgą mogłam stwierdzić, że nikt tego nie usłyszał. Niepewnie postawiłam pierwszy krok i tak kolejny za kolejnym aż doszłam do balkoniku obok schodów. Z salonu dobiegały jakieś rozmowy i śmiechy. Czyżby Brooks miał przyjaciół, czy im zagroził żeby z nim przebywali?
- Pewnie to drugie. - szepnęłam i zaśmiałam się w duchu. Słyszałam rozmowę trzech mężczyzn, ale radosnych okrzyków więcej. Nie mogłam stwierdzić ile osób tam może być, ale jakoś nie pałałam chęcią do odpowiedzi. Jeżeli byli tak niebezpieczni jak Jai to podziękuję sobie takich znajomości, a może teraz jest moja szansa?
Szansa na ucieczkę.
Przypomniałam sobie, że gdy chłopak mnie oprowadzał po domu to zauważyłam przy balkonie drabinę porośniętą jakimś bluszczem. Jak oparzona podskoczyłam w miejscu i jak najszybciej zaczęłam się kierować w kierunku mojej szansy. Ogromny uśmiech wymalował się na mojej twarzy. Wrócę do domu. Do mojej Susan. Wrócę do tej szarej rzeczywistości, którą kochałam. Nienawidzę się wyróżniać i skupiać czyjąś uwagę wyłącznie na sobie. Strasznie się wtedy wstydzę i denerwuję co wiąże się z wypiekami na policzkach i drżącymi nogami. Moje miejsce jest w szarym kącie. Nie tu gdzie panują narkotyki, alkohol, pieniądze, dobra zabawa, zysk i przyjemność. To nie dla mnie. Nie na moje siły. Złapałam za klamkę, a szklane drzwi się otworzyły. Moje ciało przeszedł zimny dreszcz kiedy buchnął we mnie lodowaty podmuch wiatru. Ale to mnie nie powstrzyma. Jestem zbyt zdeterminowana, by przejmować się moim zdrowiem. Liczy się jedynie ucieczka. Spojrzałam na dół i trochę się przeraziłam. To nie było wcale tak nisko. Ale czego się nie robi dla wolności? Przełożyłam jedną nogę przez barierkę i planowałam przełożyć już również drugą, niestety poczułam czyjeś ogromne dłonie na tali i gwałtownie zostałam poderwana w górę. Pisnęłam i zaczęłam się wierzgać. Osoba, która jeszcze chwilę temu mnie trzymała, ustawiła sobie teraz mnie naprzeciwko jego twarzy. Z przerażeniem stwierdziłam, że ten mężczyzna bardzo przypomina Jai'a. Przełknęłam głośno ślinę.
- To nie wróży niczego dobrego. - pomyślałam i zdenerwowana spojrzałam w jego czekoladowe tęczówki. Miał brązowe włosy jak Jai, ale były bardziej kręcone, a na grzywce miał blond pasemko.
W dolnej wardze i nosie tkwiły kolczyki. Muszę przyznać to bardzo pociągało, a temu chłopakowi tylko dopisywało seksapilu, ale jednocześnie nutki niebezpieczeństwa. Na pierwszy rzut oka było widać, że należy do osób z którymi się nie zadziera. W uszach również miał kolczyki. Ubraną miał jakąś koszulkę z nadrukiem i czarne rurki. Na odsłoniętej ręce widziałam mnóstwo tatuaży podobnie jak u Jai'a.
- Ty jesteś Caroline? - on właśnie coś powiedział do mnie?
- Umm no tt-tak. - przytaknęłam przegryzając dolną wargę. Głupi nawyk.
- A dokąd to się wybierałaś droga panno? - rozejrzałam się w poszukiwaniu pomocy, niestety nic nie dostrzegłam.
- Ja umm oglądałam widoki. - palnęłam coś na szybkiego i uderzyłam się mentalnie w twarz. Nikt, nigdy by w to uwierzył.
- I nie próbowałaś się wymknąć? - niepewnie pokręciłam głową, ale wiedziałam, że chłopak mi nie uwierzył. Od nigdy nie umiałam kłamać. Znów poczułam jego dłonie na swojej tali i zostałam podniesiona. Znów zaczęłam piszczeć i się wierzgać. Mężczyzna przełożył sobie mnie przez ramię i zaczął kierować się ze mną na plecach do salonu. Nie! Dostanę karę za próbę ucieczki. Nie, proszę nie zabieraj mnie tam. Moje myśli działały na najwyższych obrotach wyobrażając sobie to co może zrobić brunet z moim biednym delikatnym ciałem. Osoba, która aktualnie mnie niosła przekroczyła próg salonu, a wszystkie rozmowy i śmiech zostały przerwane, a wzrok zebranych utkwił, no właśnie. Na kim? Na biednej Caroline.
- Kogo my tu mamy. - jako pierwszy zabrał głos Jai wrednie się uśmiechając.
- Luke postaw ją tu. - czyli ten chłopak nazywa się Luke. Zapamiętam, może się kiedyś przyda ta wiadomość. Nie wiadomo ile jeszcze tutaj będę musiała spędzić czasu i czy ten gość jeszcze tutaj zawita. Luke postawił mnie na środku salonu przed moim porywaczem.
- Próbowała zwiać. Gdy wychodziłem z łazienki zauważyłem otwarte drzwi od balkonu, a tam mała blondyneczka próbowała się wymknąć. - przełknęłam głośno ślinę i zamknęłam oczy, szykując się na ból zadany przez brązowookiego. Jednakże nic takiego nie nadchodziło. Uchyliłam lekko powieki, mój wzrok od razu skrzyżował się z czarującymi oczami Jai'a. O każdej porze dnia są takie piękne. Te iskierki tańczące w jego tęczówkach kiedy jest szczęśliwy, radosny, rozbawiony. Tak cudowne oczy należą do tak złej osoby? Wydaje się niemożliwe.
- Aż tak ci źle ze mną?
- Nie um ja.. - nie wiedziałam co powiedzieć. Tak strasznie bałam się konsekwencji. Chłopak jedynie prychnął i wskazał na mnie głową.
- Jeżeli jeszcze raz to powtórzysz mój braciszek się tobą zajmie. - uśmiech na jego ustach poszerzył się. Luke to jego brat? Nagle fakty w mojej głowie się połączyły ze sobą. To on był tym chłopczykiem z fotografii. To on jest tym bliźniakiem Jai'a. Stąd to przerażające podobieństwo. Tak kretynko, brawo za szybką spostrzegawczość. Kiedy rozejrzałam się dookoła zauważyłam na kanapie jeszcze trzech mężczyzn. Jeden miał brązowe włosy podobnie jak bliźniaki tylko, że proste i zielone oczy. Zmrużyłam oczy, kogoś mi przypominał, ale nie wiem kogo. Czyżby to ten starszy chłopczyk z fotografii? Możliwe, bo też widać podobieństwo. Naprzeciwko siedzieli dwaj bruneci. Jaśniejszy brunet miał tak jak Luke, kolczyka w wardze, a brunet wyróżniał się kolczykiem w poliku i mocnym zarostem. Skrzywiłam się wyobrażając jak musiało boleć przebijanie tak grubej tkanki.
- Chociaż chyba dam ci nauczkę. - skinął do swojego klona, a ten wstał z zajmowanego miejsca i znów wziął przełożył mnie sobie przez ramię. Zaczęłam piszczeć i go bić.
- Nie Jai, proszę. Nie pozwól mu mnie skrzywdzić! - pisnęłam, ale chłopak mnie zignorował. Po moim policzku spłynęła łza. To nie miało być tak. Dlaczego zawsze wszystko idzie nie po mojej myśli? Luke otworzył drzwi i mnie wypuścił. Szybko uciekłam w kąt za łóżkiem i się skuliłam. Zaczęłam cicho łkać. Poczułam jego dłoń na ramieniu, a po chwili uniósł moją głowę.
- Hej nie płacz, nie zamierzam cię skrzywdzić, więc nie płacz. - wpatrywałam się w niego oszołomiona.
- Jak to? - wydukałam, a chłopak przysiadł obok mnie.
- Normalnie. Nie jestem taki. Wiem wyglądam groźnie, ale wcale takie nie jestem najwyżej, że potrzeba. - zaśmiał się. Jaki on ma piękny śmiech.
- Ale Jai będzie wściekły. - wybełkotałam nadal obserwując Brooksa.
- Mój brat wcale nie jest taki zły jakim się wydaje, poza tym nie musi wiedzieć.
- Ta jasne. - prychnęłam tym samym przerywając chłopakowi. Zakryłam usta i się zaczerwieniłam. - Przepraszam.
- Tak jak mówiłem, on nie jest taki straszny. Stał się taki, bo wcale nie mieliśmy łatwego dzieciństwa. Ojciec bił naszą matkę praktycznie każdego dnia. - pokręcił głową. - Ale ona to znosiła, bo uważała, że to tylko tym czasowo. Niestety myliła się. Bił ją tak z trzy lata aż nie znalazł sobie młodszej i zostawił mamę. Zajęliśmy się wtedy nią, niestety pięć lat temu zmarła. Wylądowaliśmy na ulicy i to dlatego jesteśmy teraz tu gdzie jesteśmy. - chłopak spuścił nisko głowę, bym przypadkiem nie ujrzała nieproszonych uczuć wymalowanych na jego twarzy.
- Ja nie wiedziałam.

Hej!
No i mamy rozdział 5!
Mam nadzieję, że wam się spodoba i, że jest choć odrobinę dłuższy, bo się trochę nad nim umęczyłam :)
Pozdrawiam xx.
JEŻELI ZMIENILIŚCIE USER LUB NIE CHCECIE BYĆ INFORMOWANI NA TT POINFORMUJCIE MNIE, BO TO BEZ SENSU ŻEBYM PISAŁA DO NIEAKTYWNYCH KĄT!

25 komentarzy = 6 rozdział

28 komentarzy:

  1. Nareszcie :-D cudo *.* a Luke taki kochany <3 / Lena

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcem jeszcze *o*
    Poprostu super jest <3

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku cudowny rozdzial, nie mogę doczekac się kolejnego! <3
    @fuckinglukeey

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto było czekać
    nie moge sie doczekać dalszych rozdziałów

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. awww Luke <3
    @LukeyPookey94

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział, czekam na nexta <3
    Weny xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Awwwwwww *_________*
    Wierna FANKA <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Normalnie nie mogę się doczekać następnego weź już wstawiaj a nie *O* <3

    OdpowiedzUsuń
  10. love love *.* dawaj dalej bo to świetne!

    OdpowiedzUsuń
  11. Teraz nw kto jest bardziej uroczy ^^ Luke nareszcie się pojawił <3 świetny rozdział :* @ririjanolove

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowity <33
    Czekam na więcej ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Twój styl pisania jest
    niesamowity ;) świetny
    rozdział czekam na
    nastepny ;* pozdrawiam i życze weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. głupi Jai...miałam nadzieje że może w ostatnim momencie zmieni zdanie :P ale za to Luke taki kochany :*

    OdpowiedzUsuń
  15. awww kocham to <3

    OdpowiedzUsuń
  16. musze przyznać że rozdział cudowny ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. omg :3 kocham to :')

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej! ;D bardzo ciekawe opowiadanie! ;) czekam na następny rozdział. ;-))
    P.s zapraszam do mnie : http://janoskians-fan-fiction-jai.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. dawaj rozdział *.* love it <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej ;P Przeczytałam wszystko i bardzo mi się podoba
    Czekam na next
    Ps. Zapraszam na 15 http://aquasenshi.blogspot.com/2014/06/15-serce-kamie-gowa-nas-zwodzi.html

    OdpowiedzUsuń