wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 7.

Caroline



Obudziłam się rano sama w sypialni z czego niezmiernie się cieszę. Nie wiem co mogłoby mu w nocy chodzić po głowie i jeszcze by wpakował mi się do posłania, gdy smacznie spałam. Nie chciałabym obudzić się z nim w jednym łóżku. Skrzywiłam się na samą myśl i jakoś wypęzłam z ogromnego łoża. Gdy mi się to udało ruszyłam w kierunku łazienki i wzięłam poranny prysznic. Odświeżona wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się schodami na dół.
Cisza.
Czyżby wyszedł? Możliwe. Podreptałam do kuchni, bo chciałam przygotować sobie śniadanie. Na blacie kuchennym jednak leżała karteczka, która przykuła moją uwagę i talerz pełen naleśników z dżemem wiśniowym i czekoladą. Moje ulubione! Sięgnęłam najpierw po papierek i zaczęłam czytać krótką wiadomość.

"Może uda mi się wrócić zanim wstaniesz, ale jeżeli nie to musiałem się z kimś spotkać. Powinienem niedługo wrócić, mam nadzieję, że naleśniki ci zasmakują.
ps. Nie próbuj żadnych sztuczek z ucieczka, bo i tak cię dopadnę.
Smacznego, Jai x"

Wiedziałam, że wyszedł. Westchnęłam i przeciągnęłam się. Nie wiem co on o mnie myśli, wcale nie chciałam uciekać. Dobra kogo ja chcę oszukać. Odłożyłam skrawek papieru na poprzednie miejsce i wzięłam talerz z przyszykowanymi smakołykami. Jai obrazi się jak zjem w salonie? Hello, nie ma go tu. Uśmiechnęłam się i z tym samym wyrazem twarzy usiadłam na białej skórzanej kanapie. Nie wiem dlaczego, ale przez świadomość, że zrobił specjalnie dla mnie śniadanie i to jeszcze takie pyszne od razu poprawił mi się humor. Jai z każdym dniem mnie zadziwia i muszę przyznać, że dosyć pozytywnie. Kilka razy próbował mnie pocałować, ale kiedy widział brak reakcji, odwracał się na pięcie i mnie opuszczał. Nie powiem, te sytuacje są trochę dziwne, ale tak to do niczego innego się nie posuwa. Westchnęłam próbując rozkminić tego człowieka i zaczęłam jeść. Mmm jak ja kocham naleśniki, mogłabym je jeść codziennie. W pomieszczeniu jedynym słyszalnym dźwiękiem było moje ciche mlaskanie i pomrukiwanie, bo one są naprawdę dobre, nawet ja i Sue takich nie potrafimy. Pusty talerz postanowiłam sama umyć, a nie wkładać do zmywarki żeby Brooks miał powód do marudzenia, poza tym to tylko jedno naczynie, dam sobie radę. Wzięłam małą gąbeczkę i zaczęłam zmywać, gdy zamierzałam odłożyć na swoje miejsce talerz usłyszałam gruchot silnika. Przyjechał,
jak najszybciej pobiegłam do salonu. Usiadłam na fotelu i w tym samym momencie usłyszałam otwierane drzwi.
- Cari?
- Tak?
- Gdzie jesteś?
- W salonie. - odkrzyknęłam, a po chwili w drzwiach pojawił się chłopak. Miał na sobie bluzę z jakimś nadrukiem zespołu rockowego i czarne spodnie. Jego włosy jak zwykle układały się idealnie. W dłoni trzymał torbę, którą podał mi. Zdziwiona spojrzałam na nią i ujrzałam w środku trzy duże pudełka i jedno malutkie. Posłałam mu pytające spojrzenie, a on jedynie się uśmiechnął.
- Masz się w to przebrać za. - spojrzał na zegarek. - Osiem godziny.
- Po co?
- Dowiesz się w swoim czasie, a teraz możesz wrócić do pokoju lub spędzimy tu razem miło czas, którą opcję wybierasz? - jego łobuzerski uśmiech sam mówił o co mu chodzi z "miło spędzonym czasem". Nie czekając chwili dłużej rzuciłam się pędem do ucieczki. Gdy byłam już na górze usłyszałam jego donośny śmiech. Tak, tak, to jest takie śmieszne Jai.


*8 godziny później*

 
 Postanowiłam otworzyć mój "prezent" dopiero przed wyjściem. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie. O nie już 18, czyli mam tylko jedna godzinę. Westchnęłam i poszłam do łazienki wziąć bardzo szybki prysznic. W samym ręczniku wróciłam do pokoju i otworzyłam pierwsze pudełeczko. Znajdowała się w nim czarna sukienka bez ramiączek, a na dole rozkloszowana z halką na zewnętrznej stronie. Postanowiłam zobaczyć co jest w kolejnym i zawstydzona stwierdziłam, że to komplet nowiusieńkiej bielizny z metką Victoria's Secret. Majtki i stanik są czarne z dodatkami koronek i małych kokardek, chyba pierwszy raz będę miała na sobie taką drogą bieliznę. Zarumieniłam się jeszcze bardziej gdy uświadomiłam sobie, że wybierał ją specjalnie dla mnie Jai. Wsunęłam na siebie odzież i przejrzałam się w lustrze. Okręciłam się, by dobrze się przyjrzeć swojemu odbiciu i stwierdziłam, że wyglądam nawet fajnie. Postanowiłam jeszcze lekko się umalować, bo kilka podstawowych kosmetyków znalazłam w małym pudełeczku. Przewidywałam raczej gdzie jedziemy, bo do babci na obiadek nie pojechałabym w takich ciuchach. Podkreśliłam moje oczy kredką i pomalowałam rzęsy. Na usta nałożyłam błyszczyk. Czas na ostatni podarunek gdzie znajdowały się czarne szpilki na lekkim obcasie. Jęknęłam bezradnie i jakimś cudem wyszłam z pokoju. Co jakiś czas potykając się o własne nogi udało mi się zejść po schodach. Wspominałam kiedyś, że nie umiem chodzić w obcasach?
- Cari ileż.. - w tym momencie ujrzał mnie i zaniemówił. Lekko się zarumieniłam. Niech on już przestanie się na mnie gapić to trochę krępujące. Może źle wyglądam? Tak, to na pewno to. Spuściłam głowę i usłyszałam kroki.
- Wyglądasz ślicznie. - poczułam ciepły oddech na mojej szyi, a moje ciało przeszły ciarki.
- Um dziękuję. - wyjąkałam i próbowałam ściągnąć sukienkę chodź trochę niżej. Poczułam jego dłonie na moich i zaprzestałam ruchu.
- Nie masz się przede mną czego wstydzić. - pogładził moje włosy i uniósł mój podbródek żeby spojrzeć mi w oczy. Zarumieniłam się jeszcze bardziej. Dlaczego on na mnie tak działa?
- Chodź już. - złapał moją rękę i zaczął prowadzić mnie do jego auta. Jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi i obszedł samochód, aby usiąść na miejscu kierowcy. Odpalił auto i po chwili znaleźliśmy się na ruchliwej ulicy. Jechaliśmy w ciszy, a ja oglądałam widoki za oknem. Los Angeles to takie piękne miasto. Nocą czy dniem, nigdy nie traci swojego uroku. Jednak pod zasłoną nocy, kryją się mroczne tajemnice. W jedną z nich zostałam wplątana. Czy ja tego chciałam? Jasne, że nie. Tu nie liczą się zasady, one tu są po to by je łamać. Auto zatrzymało się przed jednym z najpopularniejszych klubów w LA. Wiem to, bo Sue bywała tu często. Ja jeszcze nigdy. Szczerze to nigdy nie byłam na takiej porządnej imprezie w klubie. Po prostu wolę siedzieć w swoim pokoju czytając książkę lub słuchać mojej ulubionej muzyki. Drzwi się otworzyły, a Jai podał mi swoją dłoń, którą niepewnie chwyciłam. Gdy chłopak zamknął auto objął mnie ręką w pasie i poszedł w całkiem innym kierunku niż kolejka czyli, że jednak nie idziemy na imprezę? Brunet stanął przed ochroniarzem.
- Proszę ustawić się w kolejce. - w moich uszach odbił się donośny głos wysokiego i dobrze zbudowanego mężczyzny, który był ubrany w dopasowany garnitur, a jego łysina połyskiwała od światełek nad klubem, które układały się w nazwę lokalu.
- Ja nie stoję w kolejkach. - to jak wypowiadał te słowa lekko mnie przestraszyło. Mimo tego sztucznego uśmiech jego głos był ostry jak brzytwa. Udawał opanowanego, ale wiedziałam, że to go wkurwiło i nie wróży niczego dobrego. Rob, bo tak miał na plakietce, w końcu spojrzał na rozzłoszczonego Jai'a, a w jego oczach dało się ujrzeć strach. Co? Taki potężny mężczyzna boi się Jai'a? To trochę dziwne.
- J-ja bardzo przepraszam. - zaczął się bardzo jąkać i wpuścił nas do środka. Usłyszałam wycie i buczenie niezadowolonych ludzi, którzy stali w kolejce. Na ich miejscu też byłabym zła.  Pewnie czekają tutaj od dłuższego czasu, a przychodzi taki Jai Brooks, którego nic nie obchodzi. W klubie grała głośna muzyka, a na parkiecie tańczyła gromada ludzi. Niektóre pary stały w kontach i w ręcz się połykały. Skrzywiłam się na ten widok i odwróciłam głowę. Chłopak ciągnął mnie w kierunku baru. Usiadłam na krześle, a obok mnie Jai. Barman podszedł do nas, a Brooks zamówił coś do picia. Rozglądałam się po wnętrzu klubu. Śmierdziało tu alkoholem, potem i papierosami. Pełno kolorowych światełek migało na parkiecie, a ludzie bawili się w najlepsze. Poczułam jak ktoś mnie szturcha więc się odwróciłam, a brunet wskazał mi głową kieliszek z przezroczystą cieczą przede mną. Zmarszczyłam brwi i podniosłam naczynie dobrze mu się przyglądając. Powąchałam zawartość. Wódka. Słyszałam bardzo cichy chichot chłopaka, bo w klubie było bardzo głośno więc ciężko cokolwiek dobrze usłyszeć. Przyglądałam się chłopakowi, który za jednym razem wypił całą zawartość kieliszka i ani razu się nie skrzywił. Może nie jest takie złe? Zerknęłam jeszcze raz na naczynie w mojej dłoni i przechyliłam je. Nagle poczułam drapanie w gardle. Zakryłam usta, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Widać, że pijesz pierwszy raz. - zaśmiał się i zamówił nam jeszcze jedną kolejkę. Pokręciłam głową i odsunęłam od siebie napój.
- Ja nie chcę.
- Ale musisz.
- Nie.
- Musisz i koniec. - syknął wpychając mi kieliszek do rąk. Rozejrzałam się po klubie w oczekiwaniu pomocy, ale niestety nikogo nie obchodziłam. Wstrzymałam powietrze w płucach i znów przechyliłam kieliszek. Niedobra ciecz podrażniała moje gardło aż zachciało mi się rzygać.
- I co, nie jest tak źle jak myślałaś co nie? - nie odpowiedziałam. Brooks nie przejął się tym za bardzo i zamówił następną kolejkę. Co jeśli ma zamiar mnie upić, a później wykorzystać? Niestety z tego co widzę to i tak nie mogę mu odmówić. Szykuje się długa noc.
---
Po około pięciu kieliszkach miałam dość. Już dawno nie kontaktowałam ze światem. Mam słabą głowę co do tych spraw. Kołysałam się na krześle w rytm muzyki. Poczułam dźganie w ramię.
- Chodź zatańczyć. - Jai stanął przede mną i wyjął dłoń w moim kierunku. Z chęcią ją przyjęłam,  ruszyliśmy na środek parkietu. Aktualnie leciała piosenka Wet Fingers - Turn Me On, więc zaczęłam tańczyć kilka kroków od Jai'a. Poruszałam się w rytm muzyki i czułam na sobie spojrzenie chłopaka. Czyjeś dłonie umieściły się na mojej tali i zostałam przyciągnięta do czyjejś klatki piersiowej. Nie byłam przestraszna, bo wiedziałam czyje one są.
- Nie wiedziałem, że tak dobrze się poruszasz. - mruknął mi do ucha i zaczął się kołysać w rytm muzyki. Uśmiechnęłam się pod nosem i zaczęłam poruszać moimi biodrami. Brooks zszokowany tym ruchem na chwilę się zatrzymał, ale szybko powrócił do poprzedniej czynności i przycisnął mnie jeszcze bardziej. Piosenki mijały, a ja nadal tańczyłam w ramionach chłopaka. Muzyka i alkohol kierowały moimi ruchami, nie miałam nad nimi kontroli. Zachłysnęłam się powietrzem gdy poczułam rosnącego członka chłopaka. Wtem oprzytomniałam i odzyskałam zdrowy rozsądek. Co ja wyprawiam? Zaczęłam wyrywać się z uścisku chłopaka, ale on nawet nie reagował.
- Przestań się wiercić, bo już nie będzie tak przyjemnie. - syknął mi do uch, ale ja nie przestawałam. Puść mnie ty pieprzony napaleńcu! Chłopak warknął coś pod nosem i złapał mnie za nadgarstek. Zaczął ciągnąć mnie w kierunku wyjścia awaryjnego.
Nie!
Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Gdzie ten kochany Jai? Zostałam popchnięta na twardą marmurową ścianę. Jęknęłam z bólu i zamknęłam oczy. Brooks przysunął się do mnie i zaczął całować moją szyję. Zaczęłam panikować i płakać coraz bardziej. Co ja mam zrobić? Spojrzałam na dół i dostrzegłam, że chłopak ma krocze na wysokości mojego kolana. To moja szansa. Raz, dwa, trzy. Chłopak upadł na kolana i zawył z bólu. Ja puściłam się biegiem do ucieczki.
- Ty mała suko, jeszcze cię znajdę i zapłacisz mi za to! - krzyknął gdy znikałam za jakimś zaułkiem. Biegłam ile sił w nogach przed siebie. Nie wiem gdzie jestem. Zgubiłam się. Zatrzymałam się zdyszana i zaczęłam rozglądać. No super, ale chyba wolę tu zginąć niż być zgwałconą przez Jai'a. Usiadłam na krawężniku i schowałam głowę w dłoniach. Dlaczego to spotyka zawsze mnie? Nagle usłyszałam warkot silnika. Przede mną stanął czarny czterodrzwiowy Chevrolet Impala z 1967 roku. Wow niezłe auto. Znam się trochę na nich, bo kiedyś tata opowiadał mi o różnych markach samochodów. Drzwi kierowcy się otworzyły, a z samochodu wysiadł mężczyzna wyglądający na około dwadzieścia sześć lat. Miał brązowe włosy, ubrany był w skórzany płaszcz, szary podkoszulek i jeansy. Prawdopodobnie miał zielone oczy, ale nie mogłam być tego pewna gdyż lampa nieopodal nie dawała zbyt dobrego oświetlenia.
- Zgubiłaś się skarbie? - zapytał i przykucnął obok mnie.
 - Nie ja... - rozejrzała się po okolicy i przełknęła ślinę. - Um tak, zgubiłam się. - przyznałam i spuściłam głowę.
- Podwieźć cię do domu? - już chciałam przytaknąć radosna, że w końcu zobaczę Sue, ale przypomniało mi się, że Brooks będzie mnie szukać, a pierwszym miejscem do którego zajrzy na pewno będzie nasze mieszkanie. Nie mogę tak narażać jedynej osoby, której na mnie zależy. Chociaż i tak miałam świadomość, że wciągnęłam ją razem za sobą do tego świata. Wyrzuty sumienia dręczą mnie co noc, nie mam pewności, czy nic jej nie jest.
- Nie mogę wrócić do domu. - wyszeptała załamującym się głosem.
- Dlaczego?
- Nie mogę o tym tu rozmawiać.
- Rozumiem, to może zawiozę cię do mnie i mi wszystko opowiesz? - niepewnie przytaknęłam głową. Chyba nic gorszego niż Jai mnie nie czeka, co nie?



Oto ten długo oczekiwany rozdział!
Chyba najdłuższy jakiego się doczekaliście i jakiego się już nie doczekacie xdd
Mam nadzieję, że się podoba.
Jak zauważyliście mamy nowego bohatera!
Jeśli go jeszcze nie widziałeś kliknij tu.
Miłych wakacji! xx.

19 komentarzy:

  1. O BOZEEEEE
    Z JAI'EM JUZ BYLO TAK SUPER IFDJUGVBFCND
    @lousurprise

    OdpowiedzUsuń
  2. A już myślałam że Jai zostanie taki milutki...
    rozdzial cudowny, jak zawsze
    dziękuje że to piszesz skarbie
    @fuckinglukeey

    OdpowiedzUsuń
  3. super że się jej udało! niech rozdziały będą takiej długości proszeeeeeeee <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wkońcu.. TAKI GENIALNY ten rozdział ja już chcem następny
    Jai był taki milutki a nagle takie coś...;*
    Ach i ten facet ;) nie mogę się doczekać następnego.!!! <3 *o*

    OdpowiedzUsuń
  5. omg super asdfghjkl

    OdpowiedzUsuń
  6. agtasagyvudsh <3 Kocham to ^^ Błagam o następny ! Jak najszybciej <333

    OdpowiedzUsuń
  7. najlepszy rozdział, pisz szybko kolejny! <3333

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkie rozdziały są świetne, ale ten jest najlepszy! :3 nie mogę się doczekać na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Pisz więcej taki długich rozdziałów są świetne! :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny blog <3 mogłabys mnie informować @Crazy_Wiki94

    OdpowiedzUsuń
  11. Extra ! ;) nie mogę się doczekać, co będzie w następnym

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudne ;* Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wooow ! Niesamowite <33 Chcę więcej :*

    OdpowiedzUsuń
  14. super super ! kiedy następny ? ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. O mój Boże! Moje maleństwo w ff!!
    Myślałam, że w żadnym ff (oprócz tych o spn) nie ma Impali, a tu proszę *-*

    OdpowiedzUsuń