niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdział 9.

Caroline


- Nie martw się, nie dopadnie cię tu. - uśmiechnął się pod nosem.
- No ja nie wiem. On jest niebezpieczny. - pokręciłam głową smutna.
- Myślisz, że jestem słaby i nie poradzę sobie z nim? - uniósł jedną brew. Muszę przyznać wygląda seksownie. Dobra ogarnij się dziewczyno.
- Nie, ale...
- Nie ma żadnego ale. - wstał z kanapy i rozprostował kości, napinając wszystkie mięśnie. W prawdzie miał mniejszy biceps niż Jai, ale i tak robi wrażenie. Dlaczego ja porównuję go do Brooksa? Czemu ciągle o nim myślę? Jezu chcę o nim zapomnieć.
- To pokazać? - otrząsnęłam się z transu i spojrzałam na niego zaskoczona. Co on chce mi pokazać? Dean dźwięcznie się zaśmiał. O co mu teraz chodzi?
- Pokazać ci gdzie będziesz dziś spać? - zachichotał i wyciągnął rękę w moim kierunku.
- Ah, tak. - zarumieniłam się i podałam mu dłoń. Chłopach chwycił ją mocno lecz nieboleśnie i pociągnął mnie w wyniku czego stanęłam na równe nogi. Poprawiłam sukienkę i równym kierunkiem ruszyliśmy krętym korytarzem do pokoju, w którym miałam spędzić dzisiejszą noc. Włączył światło, a ja w końcu mogłam obejrzeć pomieszczenie. Pierwsza rzecz, która wpadła mi w oko to ogromne dwuosobowe łóżko pościelone puchatym kocem. Podeszłam do niego i dłonią przejechałam po powierzchni. Jaki przyjemny materiał. Nad łóżkiem wisiał obraz, który przedstawiał zachód słońca nad morzem. Jaki piękny. Szkoda, że nie mogę tego ujrzeć naprawdę. Chciałabym przechadzać się piaszczystymi plażami. Słyszeć szum morza i czuć ten przyjemnie zimny wiatr otulający moją twarz. Czuć jak sukienka powiewa niczym obłoczek. Fale, które odbijają się od moich bosych stóp. To niestety tylko moje marzenia. Po prawej stronie widziałam dodatkowe drzwi. Pewnie łazienka. Po lewej stronie stoi szafka nocna, a na niej mała lampka i to całe wyposażenie. Mi to w zupełności starcza.
- Podoba się?
- Jest świetnie. - skinęłam głową.
- Miłej nocy życzę. Dobranoc Caroline.
- Dobranoc Dean.


Jai



- Daj sobie z nią spokój. - Skip machnął ręką. - Pieniądze już dostałeś, teraz nie musisz się nią przejmować.
- Nic nie rozumiesz. - syknąłem wściekły. Trzy nieprzespane noce dobrze na mnie nie wpływają. Szukam ją ciągle. Nie robię żadnej przerwy. Szukam, szukam i szukam aż mam ochotę rozjebać wszystkich i wszystko co stanie mi na drodze. Usłyszałem odchrząknięcie za plecami. To Luke.
- Musimy pogadać Jai. - skinął głową w kierunku drzwi prowadzących na korytarz.
- Nie mam czasu. - warknąłem nie patrząc na niego.
- To ważne. - ciągle naciskał. Nie odpuści, wiem to, bo w końcu to mój brat i to na dodatek bliźniak. Kto mógłby go lepiej znać ode mnie? Westchnąłem poirytowany i wstałem z miejsca odwracając się do niego przodem. Na jego ustach widniał idiotyczny uśmiech mówiący "wygrałem".  Mogę się go wyrzec? Niestety znam odpowiedź. Luke wyszedł z pokoju, a ja za nim. Mój braciszek siedział na schodach więc postanowiłem się do niego dosiąść.
- To co jest tak strasznie ważnego?
- Ty. - co? Przesłyszałem się czy coś? A może chodzi o Cari? Nie, to na pewno nie to.
- Jak to o mnie? - prychnąłem. Ta jego poważna mina była zbyt poważna jak na niego.
- Wiem o co ci chodzi. Mnie nie oszukasz.
- Luke przestań kurwa mówić swoimi jebanymi szyframi tylko przejdź do konkretów! - wyprowadzony z równowagi wydarłem się na brata.
- O to do cholery! Ciągle się na nas wyrzynasz! Myślisz, że to jest w porządku? Czekaj znam odpowiedź, nie. Dlaczego taki jesteś? Ciągle z tobą jesteśmy i staramy się ci pomóc. - powiedział już łagodnie i położył swoją dłoń na moim ramieniu. Strzepnąłem ją i gwałtownie wstałem.
- Nie potrzebuję waszej jebanej pomocy! - Luke również wstał zaalarmowany moim wybuchem. Złapał mnie mocno za ramiona i potrząsnął mną.
- Jai daj sobie pomóc.
- Nie!
- Chodzi o Caroline.
- Co ci do głowy przyszło? - prychnąłem lekko spięty gdy usłyszałem jej imię.
- Boisz się?
- Niby czego?
- Porzucenia. Jai ty się tego cholernie boisz.
- Wcale, że nie!
- Właśnie tak, widać to w twoich oczach. Chodzi ci o to, że ojciec nas zostawił. Ciągle wmawiałeś sobie, że to twoja wina, ale to nie przez ciebie. Zrozum to. Nasz ojciec to skończony idiota, ty też chcesz taki być? - pokręciłem jedynie głową, on ma rację. Pieprzoną rację. Zamieniam się w tego pieprzonego kolesia, a tak bardzo tego nie chciałem, starałem się i co? Nie wyszło, jestem jak on. Dlatego Caroline ode mnie uciekła. To wszystko moja wina.
- Luke, przepraszam. Nie wiedziałam, że jest tak źle, nie zwracałem uwagi na to jak możecie się czuć, liczyły się tylko moje chore pomysły.
- Nie masz za co. Wiem, że to wszystko cię przerosło. Ty nie jesteś taki, racja czasami cię ponosi, ale nie aż tak.
- Dzięki. - szepnąłem. Ja muszę się zmienić. Krzywdzę każdą osobę na której mi zależy.
- Pomożesz mi? - spojrzałem na niego błagalnie.
- Jasne jesteś w końcu moim bratem. - uderzył mnie lekko w ramię uśmiechając się jak skończony idiota. To tak się bawimy? Na żarty oddałem mu z troszkę większą siłą. Luke skrzywił się, ale szybko wrócił do normalnego wyrazu twarzy.
- Widziałem. - wskazałem na niego palcem i się zaśmiałem. Jak za dawnych czasów. Brakowało mi tego, ale ciekawe ile to jeszcze potrwa. Bez tej drobnej blondyneczki będzie to trudne. Przy niej miałem wrażenie jakby otaczała mnie ta jej aura dobroci i ja sam chciałem ją posiąść. Dlatego mnie może tak do niej ciągnie? Ona ma coś czego mi brakuje, a ja nie umiem tego zdobyć.
- Niby co?
- Bolało cię to. - zaśmiałem się i otworzyłem drzwi prowadzące do salonu.
- Wcale nie! - usłyszałem gdy już chciałem wejść do pokoju, w którym przebywali moi przyjaciele. Z bananem na twarzy pokręciłem głową.
Debil.
- O mój Boże Jai Brooks się uśmiecha i nie morduje swoim wzrokiem! - Daniel udał zaskoczonego i głupkowato się uśmiechnął.
- Ale śmieszne Daniel, zrób mi zdjęcie i umieść je na bilbordzie. - prychnąłem.
- Serio? - zapiszczał jak mała dziewczynka, która dostała lizaczka. Jakich ludzi ja sobie na przyjaciół wybieram?
- Spróbuj, a zdrapię ci ten uśmieszek gołymi rękoma. - wysiliłem się na ironiczny uśmiech.
- O nie, wróciłeś. - wydął dolną wargę jakby chciał płakać.


Trzecia osoba


 - No proszę cię! - drobna dziewczyna zatrzepotała rzęsami poprawiając swoją torebeczkę. - Nic mi się nie stanie.
- Nie. - dobrze zbudowany mężczyzna poruszył się na kanapie i spod przymrużonych powiek obserwował ruchy panny Vess. Brązowooka przytupnęła nóżką i założyła ręce na piersiach.
- Pozwól mi. - szepnęła cichutkim głosikiem i spojrzała na niego swoimi dużymi szklanymi oczami. Kto potrafiłby się im oprzeć? No właśnie nikt. Dlatego brunet głośno westchnął i obdarzył dziewczynę ostatnim spojrzeniem. Toczył ze sobą wewnętrzną walkę, pozwolić jej wyjść, czy nie? Przez te dwa tygodnie ciągle była z nim, ale on wiedział, że przyjdzie dzień, w którym Caroline zapragnie "uwolnić się". Mężczyzna bardzo tego nie chciał. Pokochał tą mała istotę, która potrafiłaby zmienić najgorszego bandytę w potulnego baranka, jak siostrę. Brakowało mu takiej osoby jak ona. Dziwki na jedną noc to co innego. Z nimi przecież spokojnie nie pogadasz przy herbatce. To dlaczego miałby ją teraz wypuścić gdy ma taką osobę na wyłączność? Cóż ciężko powiedzieć, ale chciał by czuła się przy nim bezpiecznie i żeby była szczęśliwa. Nie chciał zamykać jej na dwa spusty jak Jai. Bardzo pragnął być powodem każdego jej uśmiechu, ale wiedział, że to nie jego wybrała.
Wybrała jego.
Skąd to wiedział? Każdej nocy gdy spał wtulony w nią słyszał ciche pomruki: "Jai gdzie jesteś? Proszę przyjdź. Jai!" i w tym momencie zazwyczaj się budziła. Każdej nocy ten niebezpieczny mężczyzna nawiedzał ją w snach. Tylko w każdym z nich byli doskonałą parą. Brooks nie był żadnym bandytą tylko opiekuńczym i kochającym chłopakiem. Nocą kładła się z uśmiechem mając nadzieję na ten sam sen, czy może marzenie? Podświadomie drobna blondynka wiedziała, że jedna połówka jej serca jest zajęta przez niego i zawsze ma tam miejsce właśnie dla niego. Tylko dla niego. Miała nadzieję, że Dean'owi się uda, ale to nie to. W prawdzie kocha go, ale jak rodzonego brata, którego nigdy nie miała, a nie jak mężczyznę do końca jej życia.
- Proszę.
- Dobra, możesz iść, ale miej cały czas przy sobie włączony telefon. - cichy pisk wydobył się z jej uradowanej buźki. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak była radosna. Po tych czternastu dniach w końcu może wyjść sama.
- Dziękuję! Nie musisz się o mnie martwić. - posłała mu szeroki uśmiech i okręciła się dookoła swojej osi, a jej zwiewna, biała spódniczka w kwiaty zawirowała.
- Niestety muszę. - odwzajemnił jej gest, a po chwili w swoich ramionach ściskał jej drobne ciało. Było takie kruche, ale należało do bardzo silnej psychicznie dziewczyny. Na jego policzku znalazły się jej malinowe usta i zostawiły po sobie małe muśnięcie. Po chwili pełna pozytywnej energii dziewczyna wybiegła z domu po drodze zakładając swoje materiałowe balerinki. Biegła długo, długo, długo aż w końcu dobiegła to łąki, która była kawałek drogi od domu Winchester'a. Zaczęła zbierać piękne kolorowe kwiatki i zrobiła z nich gruby, gęsty wianek. Założyła go na głowę i jak małe dziecko zaczęła się kręcić dookoła własnej osi. Jej blond włosy powiewały na wietrze tak samo jak spódniczka. Osoba obserwująca mogłaby rzec iż kobieta zachowuje się jakby widziała pierwszy raz w życiu wiosnę. Może i jest w tym ziarenko prawdy, ale ona po prostu tęskniła za tą błogością i poczuciem wolności. Gdy dziewczynie lekko zakręciło się w głowie ułożyła się na ziemi i obserwowała chmury sunące po niebie. Jest teraz w swoim żywiole. Od dziecka kochała naturę i nienawidziła jej krzywdzić, a szczególnie biednych zwierząt. Przymknęła na chwilę oczy wsłuchująca się w odgłosy natury, było jej tak błogo. Niestety tą błogą ciszę coś przerwało, a raczej ktoś. Caroline lekko uniosła głowę zza wysokich traw i ujrzała jego.

Witam po długiej nieobecności! :D
Jak tam pierwszy miesiąc wakacji?
U mnie zajebiście mam nadzieję, że u was też. ;)
Pozdrawiam bromalikx xx.

15 komentarzy:

  1. Tak długo na niego czekałam hzpiuhodhjiegbhrukbn genialny xx jakoś zleciał ten miesiąc ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś zleciało, wydaje się jakby tydzień ;)
    i ten rozdział taki hffjghssk <3

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku, nareszcie rozdział! myślałam że umrę już z ciekawości

    jest cudowny, idealny, boski
    dziękuję że to piszesz
    ily
    @fuckinglukeey

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku on się w niej zakochał to takie słodkie :-*:-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest extra, naprawdę.
    Czekam na następny, weny życzę xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział. Czekam na kolejny i nie mogę się już doczekać xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Super fanfiction ❤
    Czekam z niecierpliwoscia na nastepne i prosze jakbys mogla mnie informowac xD
    Pozdrawiam,
    @Niallerismyair

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne ff :)
    Bardzo fajnie się czyta x
    Mogłabyś informować mnie o nowych rozdziałach ? :)
    @ohmylukex

    OdpowiedzUsuń
  9. przeczytałam właśnie wszystkie rozdziały, i to ff jest świetne hfdshkgj
    już się nie mogę doczekać nn ;)
    @kidrawhxo

    OdpowiedzUsuń
  10. ohohoho aww, to jest takie asdfghjkefrghjkcvbhjtyu *o* już nie mogę się doczekać następnego rozdziału, błagam niech pojawi się szybciutko :D twoje ff jest po prostu cudne ♥ jejku jejku jejku
    życzę weny x
    @mordkaaaa

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny! Zresztą jak zawsze. Weny życzę! <3 ^ͺ^ ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć!
    Nominuje cię do Versatile Blogger Adward
    Informacje tutaj : http://depressed-lukebrooks-fanfiction.blogspot.com/2014/08/versatile-blogger-adward.html
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej! Zostałaś nominowana do VBA!
    Szczegóły tutaj: http://no-way-to-happines.blogspot.com/2014/08/versatile-blogger-award.html
    xx.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeju to jest świeyne
    przeczytałm wszystkoo
    Czekam z niecierpliwościa na next
    I Zapraszam do mnie na 17
    http://aquasenshi.blogspot.com/2014/08/rozdzia-17.html

    OdpowiedzUsuń