wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 21.

Przeczytajcie notatkę!
_______________________________


Beau

- W co ty do cholery grasz Jai? - wrzasnąłem unosząc ręce do góry. Pojebało go do końca, czy jak?
- Stój pysk. - warknął przeczesując dłonią włosy i pakując coś do torby.
- Do cholery Jai, nie załatwiaj tej sprawy sam. Jesteś moim jebanym bratem i nie puszczę cię samego!
- Jestem jebanym szefem Beau, nie potrzebuję pomocy, nie mam już pięciu lat. - przymknął powieki i odwrócił się do mnie, a na jego twarzy nie widniało już takie zdenerwowanie. - Beau dam sobie radę, Nick jest godnym przeciwnikiem, ale ma zjebanych ludzi, czy janoskians kiedykolwiek nie poradziło sobie z nimi?
- No nie, ale janoskians to nie ty sam.
- Jadę tylko na przeszpiegi, nie zabiją mnie. - zaśmiał się i przewrócił oczami. - Poza tym jestem umówiony na dzisiaj z Caroline, wrócę przed siedemnastą.
- Czyżby randka? O matko, mój młodszy braciszek idzie na randkę. - krzyknąłem i posłałem mu szeroki uśmiech. W końcu znalazł czas na randkowanie, a nie każdego dnia inna lala panosząca się w mojej kuchni. To było już wkurwiające, najwyższa pora by się ustatkował, tym bardziej, że Caroline to zajebista dziewczyna i ma na niego dobry wpływ. Strasznie się cieszę, że tu się znalazła i tak naprawdę przyczyniłem się do tego. Zdobywałem o niej informacje, a chłopacy ją śledzili każdego dnia na zmianę. Oczywiście przy porwani pomogłem Jai'owi, ja. Ona nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo jest nam znajoma i bliska. To śmieszne, ona prawie nic o nas nie wie, a my w sumie prawie wszystko.
- Nie randka. - zamilkł na chwilę.- Zabieram ją tylko na wypad po mieście, jakieś zakupy może by jej się przydały. - wzruszył ramionami i zmrużył oczy, nie mówił mi wszystkiego. Kiedy te kontakty między nami się tak popsuły?
- Wmawiaj sobie. - dźgnąłem go łokciem i puściłem mu oczko. - Ja tam swoje wiem.


Jai


Wysiadłem z auto i upewniałem się, że mam przy sobie broń. Na wszelki wypadek, niczego nie sugeruję, ale wiecie jak to jest. Rozejrzałem się dookoła terenu i spostrzegłem dwóch młodych chłopaków strzegących wejścia do bazy. Oczywiście, Saker wystawił tych początkujących, bo lepszych mu szkoda. Jego niektóre plany są żałosne, to aż przykre, że takie osoby jeszcze żyją. Oczywiście ten fakt może się niedługo skończyć. Uśmiechnąłem się pod nosem i podbiegłem do budynku. Wyjąłem broń i zajrzałem przez okno. Słyszałem niewyraźnie jakieś rozmowy, ale nikogo nie widziałem. Wytężyłem wzrok, ale nadal nic, a głosy stawały się coraz głośniejsze. Co do cholery?
- Kogo my tu mamy? - odskoczyłem od okna i ujrzałem Nicka z ironicznym uśmieszkiem i jego dwóch kumpli. Jeśli się nie mylę to blondyn nazywał się Jack, a chłopak o zielonych oczach i czarnych włosach to Paul.
- Nick. - syknąłem i zlustrowałem go wzrokiem. Jego kpiący uśmieszek zawsze mnie tak wkurwiał. Jaką ja mam ochotę się na niego rzucić i rozszarpać. Skurwiel jebany.
- Co cię tu sprowadza drogi przyjacielu? - zaśmiał się, a jego kumple razem z nim. Biedak musiał wynająć ludzi, by śmiali się z jego głupich 'żartów'?
- Nie jestem twoim przyjacielem. - splunąłem i uniosłem głowę ku górze. - Możesz skończyć te twoje głupie gierki, chyba wiesz po co jestem. Najwyżej, że jesteś takim debilem jak uważam. - tym razem ja się uśmiechnąłem, a on spoważniał na twarzy, a w jego oczach widziałem złość i nienawiść. Oh, czyżbym zranił jego uczucia? Szczerze? Wisi mi to.
- Zamknij się. - warknął i zbliżył się do mnie. Czułem jego oddech na twarzy gdy się odezwał. - Ty lepiej pilnuj tej swojej laluni. - zachichotał i spojrzał mi głęboko w oczy. - Muszę ci to przyznać, niezła z niej sztuka. Ta jej niewinność kusi, a to może się źle skończyć, bo wiesz, może wpaść w niepowołane ręce. - głośno się zaśmiał, a ja nie wytrzymałem i zasadziłem mu pięścią w nos. Usłyszałem jakieś odgłosy jakby łamiących się kości. Saker z sykiem złapał się za bolące miejsce i wtedy ujrzałem krew.
- Spróbuj jej kurwa tknąć, a nie ręczę za siebie gnoju pierdolony. - krzyknąłem podchodząc do niego, ale jego chłoptasie rzucili się na mnie i przytrzymali mnie.
- Oj nieszczęsny ty Jai. - kolejna fala śmiechu. Lepiej niech oni trzymają mnie mocno, bo kurwa jak dopadnę to zabiję! - Pamiętasz jak ty zabrałeś mi moją dziewczynę? Nie sądzisz, że czas na mnie? Poczujesz jak to jest na własne skórze.
- Lucy odeszła, bo ją kurwa wykorzystywałeś! Pomogłem jej jedynie się od ciebie uwolnić i dobrze zrobiłem. - wysyczałem i odepchnąłem tych przydupasów od siebie.
- Nieprawda! - wrzasnął. - To ty jej wmawiałeś jakieś kłamstwa! Zobaczysz moja zemsta będzie słodka. - zaśmiał się po czym się odwrócił i razem z chłopakami odszedł.
- Miej czy i uszy szeroko otwarte. - usłyszałem 'na pożegnanie' za nim zniknęli zza budynkiem. Cholera! W co ja ją wplątałem?

James


Siedziałem w salonie z chłopakami i przyglądałem się Caroline z Amonem. Tak bardzo się zmieniła. Minęło dwanaście lat kiedy ostatnio ją widziałem. Kiedy zostawiła mnie bez pożegnania, nawet nie informując o wyjeździe. Nie napisała świecowymi kredkami listu jak mieliśmy w zwyczaju. Po prostu mnie zostawia. Gdyby nie Jai, nie poznałbym jej. Teraz mogę nazwać ją kobietą, wtedy była małą dziewczynką, która do przedszkola chodziła w dwóch warkoczykach. Jej styl ubierania może za bardzo się nie zmienił, nadal kocha sukienki w kwiaty. Zaśmiałem się w myślach na wspomnienie sześcioletniej Vess. Na zlecenie Brooks'a śledziłem ją co jakiś czas, dowiedziałem się trochę o niej. Teraz wiem dlaczego wyjechała i nie gniewam się, że kiedyś mnie zostawiła. Nie gniewam się o to, że mnie nie pamięta. Nie mam do niej o nic żalu. Bardziej się boję gdy pozna moje nazwisko i będzie wiedziała kim jestem. Nie wiem jak zareaguje. Właśnie z tego powodu jestem dla niej trochę oschły, unikam jej, chociaż tak naprawdę ciągle ją obserwuję. Zawsze była i jest dla mnie jak siostra, boję się, że Jai może zranić tą dziecinę. Ona za dużo przeszła, ale jednak mam jakąś małą pewność, że Jai też nie pozwoli jej skrzywdzić. Widzę po prostu jak na nią patrzy. To nie jest ten wzrok, którym obdarowywał miliardy lasek co były w tym domu. On patrzy na nią z taką czułością i troską. Życzę im wszystkiego co najlepsze, ale jeśli ona będzie przez niego płakać nie ręczę za siebie.



Beau


Przygotowywałem właśnie kawę gdy do kuchni wparował jak piorun Jai.
- Hej stary co jest? - zaśmiałem się i wtedy ujrzałem jego zaczerwienioną pięść oraz trochę krwi. Przestałem się śmiać i podszedłem do niego z poważną miną. Złapałem jego dłoń i obejrzałem dokładnie.
- To nie moja krew. - syknął i wyrwał rękę, a ja zmarszczyłem brwi i czekałem na wyjaśnienia. - Nicka. - odpowiedział rozumiejąc na co czekam, ale chyba więcej nie chciał mi już powiedzieć.
- Co takiego się wydarzyło? Jeszcze nigdy po szpiegowaniu nie przyjechałeś aż tak wpieniony i na dodatek widzę, że go pobiłeś. - machnąłem głową na dłoń, a on wzruszył ramionami.
- Może złamałem mu nos. - ironiczny śmiech wydobył się z jego ust i już chciał wyjść, ale przyparłem go do ściany i z wrogim spojrzeniem wpatrywałem się w niego.
- Co ci powiedział, że tak cię wyprowadził z równowagi?  - odpowiedziałem głośniej i zmrużyłem oczy.
- Nie twój zakichany interes. - warknął próbując się wydostać, ale mu nie pozwalałem.
- Właśnie, że tak! Ta sprawa dotyczy również nas. - wysyczałem. - Jesteś szefem, a dbasz tylko o swój własny tyłek. - wrzasnąłem i przymknąłem powieki, by chodź trochę się uspokoić.
- Ta sprawa dotyczy mnie. - również krzyknął i wyszarpał się z mojego uścisku. - Kiedy indziej ci powiem. Teraz nie chcę o tym rozmawiać. - ledwo to usłyszałem, ale jednak usłyszałem.
Cholera!
Co on ukrywa? Wyciągnę to z niego, jeśli chodzi o 'wojnę' między janoskians, a daemons nie ma żartów.


Jai


Dlaczego wszyscy nie mogą mnie zostawić w spokoju? Czego oni jeszcze kurwa chcą? Chuj z tym,
że chcą dobrze, gdyby chcieli to by mnie zostawili. Teraz potrzebuję ostrego treningu, by się wyładować, a nie gadaniny. Już miałem otwierać drzwi od pokoju gdy usłyszałem za sobą cichutki i niepewny głos.
- Jai? Wszystko dobrze? - złapała mnie za ramię, a ja głośno wypuściłem powietrze, radzę się jej szybko ewakuować.
- Jak najbardziej kurwa. - posłałem jej fałszywy uśmiech, a gniew z moich oczu buchała chyba na kilometr, bo w jej oczach widziałem strach i przerażenie. Wewnątrz nie chciałem, by się mnie bała, ale teraz nie słuchałem serca tylko rozumu. A byłem cholernie wściekły.
- Ja chciałam tylko pomóc. - odsunęła się ode mnie i spojrzała mi głęboko w oczy jak gdyby doszukując się odpowiedzi na moje zachowanie. Przybrałem typowy dla siebie wyraz twarzy, by nie mogła nic rozszyfrować, jednakże złości nie mogłem powstrzymać.
- Każdy chce. Zostawcie mnie wszyscy samego chociaż na chwilę kurwa! Odczep się ode mnie, nie potrzebuję twojej pomocy ani nikogo innego. - warknąłem i wszedłem do pokoju trzaskając drzwiami. Znalazłem się w kolejnym pomieszczeniu gdzie była moja mała siłownia. Podszedłem do jednej z szafek i wyjąłem szare dresy oraz biały podkoszulek. Szybko się przebrałem i po chwili stałem już przy worku treningowym. Głośno krzyknąłem i przywaliłem w obiekt moich wyładowań. Drugie uderzenie. Trzecie. Czwarte. Piąte. Po 30 przestałem liczyć, jestem tak kurewska wściekły! Chciałem się poprawić, chciałem, ale bez agresji, nienawiści i złości nie potrafię żyć, ale wiem jeszcze jedno, że bez niej też nie potrafię żyć. Będę jej chronić, nie pozwolę by wpadła w łapy Sakera.

niespodzianka!
tydzień wcześniej rozdział!
szczerze bardzo podoba mi się ten rozdział i nie mogłam się doczekać kiedy go dodam :D
dlatego jest wcześniej o tydzień!
mam nadzieję, że wam też podoba się tak jak mi :D
ah i muszę się pochwalić, że w sobotę Beau dał mi follow! ♥
i mam teraz 3/5 omg vshgscsfs

a z ogłoszeń już pasterskich XDD:
- postanowiłam stworzyć hashtag do ff #BrutalLifeFFco wy na to?
moglibyście pisać z tym hashtagiem na tt co sądzicie o ff, wasze emocje dotyczące rozdziałów,
pytania do mnie etc
jak dla mnie to fajny pomysł, ale czy to się przyjmie zależy tylko od was xx
mamy również nowego bohatera w zakładce obsada
zapraszam również na wattpadzie, z każdą gwiazdką jest popularniejsze ♥

17 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział! Cieszę się że dodałaś ten rozdział szybciej bo nie mogłam się doczekać xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze , mnie też bardzo podoba się ten rozdział <3

    @nob0dyfam0us

    OdpowiedzUsuń
  3. boze ja to uwielbiam sckfvjhbvjkdsl;'
    @jaisclouds

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zawsze super rozdział! :3 Ciekawe co będzie dalej.. :D Weny życzę! :*
    ~~ @AlwaysSmileXxo

    OdpowiedzUsuń
  5. jak zawsze supcio mi tez bardzo podoba sie ten rozdzial ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podoba
    Szczerze to jest najlepszy rozdział jaki kiedy kolwiek czytałam
    Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten rozdzial tez mi sie strasznie podoba!:D
    @PALVMCCANN

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny fdshjkhkzjfha
    @kidrawhxo

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział niezły, ale szczerze wolę kiedy dzieję się coś miedzy Jai'em a Car xd Cieszę się, że tak szybko, czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się to i czuję że szykuje się coś naprawdę dużego! Kocham Cie za te ff 💚💚
    @Larry_xx69

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne fanfiction. Historia mega wciąga, a twój styl jest świetny <3
    Czekam na następny rozdział i zapraszam do mnie: http://wbl-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Omfg chce juz nastepne ❤❤ kochanie kiedy nowo rozdzial ???

    OdpowiedzUsuń